„Co nam zrobiłaś? – zapytał w myślach. Co nam zrobiłaś, Silva? W co zamieniłaś nasze życie? Co nam zrobiłaś, ty egoistyczny potworze.”
Tym, co szczególnie uderzyło mnie w tej powieści, było to, że choć w pewnym sensie jest to kryminał, to bardziej opowiada o konsekwencjach, jakie strata wywiera na ludziach.
„Dzień, w którym jej nie szukam, to dzień, w którym sam siebie nienawidzę.”
Jest rok 1989. W obliczu zmian społecznych i politycznych, czyli upadku komunizmu, rozpadu Jugosławii, wojny na Bałkanach, kryzysu gospodarczego – ludzie tracą zainteresowanie jej losem, zostają pochłonięci własnym przetrwaniem. Śledztwo zaginięcia dziewczyny przestaje być procesem poznawczym w klasycznym sensie. Staje się natomiast egzystencjalnym poszukiwaniem sensu. Próbą odpowiedzi nie tyle na pytanie „co się stało?”, ile raczej „kim jestem?” i „czym jest świat, w którym żyję?”.
Pamięć bywa ciężarem. To właśnie poczucie nieuniknionego rozkładu, strasznego nieszczęścia, ściska serce. W „Czerwonej wodzie” czuć żal, udrękę, strach, gniew, zazdrość, nienawiść. Historia opowiada o wpływie tej nieobecności na ludzi, którzy ją znali i którzy ją kochali.
Książka jest tak dobrze napisana, że aż nie chce się jej wypuścić z rąk. To nie jest typowy kryminał ani kolejna dwudziesta książka znanego autora, po którą sięgasz i zapominasz po roku. „Czerwona woda” i jej treść (a raczej emocje, które ci przekaże) mogą zostać z tobą na długo. Z ręką na sercu – polecam.
Dziękuję @oficyna_noir_sur_blanc za egzemplarz recenzencki. [#współpracareklamowa]
Ta historia aż prosi się o ekranizację, najlepiej w formie miniserialu od HBO.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz