środa, 5 listopada 2025

Recenzja szóstego tomu komiksu „Bastion” Stephena Kinga

 Już czas przedstawić Wam moje przemyślenia oraz odpowiedzieć na pytanie, czy warto sięgnąć po cały cykl.

Co mogę powiedzieć o finałowym tomie?

Komiks bardzo dobrze radzi sobie z głównym starciem. Choć wciąż nie do końca mi ono odpowiada, to tutaj wypada zdecydowanie lepiej niż w jakimkolwiek innym medium (w miniserialu mieliśmy do czynienia zarówno z sukcesami, jak i porażkami w doborze obsady, a w wersji graficznej wszystko zdaje się dużo bardziej spójne).

Ofiary i konsekwencje są tu dobrze przedstawione, a ostateczna podróż i rozwiązanie historii okazują się bardziej poruszające, niż zapamiętałem z powieści. Twórcy komiksu skupili się na tym, że to nie koniec opowieści, a jedynie jej przemiana w coś… nowego.

Sześć tomów – każdy pełen najlepszych momentów z książki. Ta adaptacja uchwyciła istotę historii i zrobiła to bez pomijania zbyt wielu elementów. Podziwiam serię, która w sześciu tomach potrafiła oddać klimat ponadtysiącstronicowej powieści. Niestety, każda dobra historia musi się kiedyś skończyć.

„A potem: świat wypełniło w ciszy białe światło. I święty ogień pochłonął tak prawych, jak i niemoralnych.”

Roberto Aguirre-Sacasa, choć nie jest oryginalnym autorem tej opowieści, stworzył adaptację, która śmiało może uchodzić za znakomitą, dorównującą pierwowzorowi. Scenariusz zasługuje na pełne 5 gwiazdek. Z kolei ilustracje Perkinsa są niezwykle trafione — wyglądają tak, jakby artysta wyciągnął obrazy prosto z mojej wyobraźni i przelał je na papier. Cudo.

Uważam, że to świetne zakończenie adaptacji graficznej fantastycznej powieści Stephena Kinga. Twórcom naprawdę udało się uchwycić istotę tej historii. Wychodzę z tej przygody jako jeszcze większy fan. Moje serce się raduje!

📚 Jeśli zastanawiasz się, czy warto sięgnąć po cały komplet komiksów „Bastion” – zdecydowanie warto.

Materiał powstał we współpracy reklamowej z @wydawnictwoalbatros.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz