Próbowałeś/aś kiedyś medytacji transcendentalnej? To właśnie ona jest jednym z głównych tematów tej niewielkiej książki Davida Lyncha, reżysera, którego cenię bez dwóch zdań.
Czy Twin Peaks to
rzeczywiście wielopoziomowa sztuka pełna symboli, czy raczej efekt świadomego
chaosu, który tylko dobrze udaje głębię i czy słynny kadr stojącego konia w
salonie - faktycznie coś oznacza?
Forma książki jest
bardzo specyficzna i przemyślana. Składa się wyłącznie z mikrorozdziałów, większość
z nich ma mniej niż stronę, maksymalnie dwie. Chociaż niektóre fragmenty łączą
się ze sobą i tworzą delikatną progresję, całość można bez problemu czytać
wyrywkowo, w dowolnej kolejności.
Szczególnie zapamiętałem
fragment, w którym Lynch odrzuca przekonanie, że cierpienie daje artyście
przewagę albo że narkotyki są potrzebne do poszerzania świadomości. Bardzo ceni
sobie również szybkość i elastyczność, jakie daje wideo cyfrowe w porównaniu z
tradycyjną taśmą filmową, a jednocześnie nie czuje się dobrze z bardzo wysoką
rozdzielczością HD, ponieważ tworzenie przekonujących scen staje się przez to
trudniejsze i droższe.
„Złowić wielką rybę. O świadomości,
kreatywności i medytacji” to książka zbudowana z chwil i refleksji. I choć jest
bardzo krótka, dziś (już po odejściu reżysera) daje wciąż cenny wgląd w jego
nieuchwytną osobowość. Te uspokajające, miękkie myśli Lyncha sprawiają, że
tęsknię za nim jeszcze bardziej.
Minus? Zdecydowanie
za krótka.
Rest in Peace, Lynch.
[Materiał powstał we
współpracy reklamowej z @wydawnictworelacja].
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz