środa, 3 grudnia 2025

Recenzja „Dziki, mroczny brzeg” Charlotte McConaghy

  Och, moje serce… Jeśli masz przeczytać tylko jedną książkę w tym roku… niech to będzie ta.

Na odległej wyspie Shearwater ostatnia rodzina strzeże bezcennego banku nasion, żyjąc w izolacji i mierząc się z własnymi stratami. Wszystko zmienia się, gdy morze wyrzuca na brzeg tajemniczą kobietę, Rowan, której obecność budzi zarówno nadzieję, jak i niepokój. W obliczu narastającego zagrożenia bohaterowie muszą zdecydować, czy mogą zaufać komuś, kto sam skrywa głęboko zakorzeniony lęk.

To książka przejmująca i pięknie napisana. McConaghy pokazuje dwoistość tego, jak nasza planeta potrafi jednocześnie dawać i odbierać. Pięcioro głównych bohaterów jest niedoskonałych, surowych i aż nazbyt realnych. Ich wspólna podróż była dla mnie zarówno zachwycająca, jak i inspirująca (zwłaszcza że cała historia porusza aktualne wyzwania, z którymi mierzy się ziemia, dodając opowieści autentyczności i niepokojącego wydźwięku).

Książka trzymała mnie w napięciu i całkowicie oczarowała. Ciągle zgadywałem, co może się wydarzyć. Czasem miałem rację, częściej nie, a historia za każdym razem prowadziła mnie w stronę zaskakującą, satysfakcjonującą i otwierającą oczy.

Tajemnica nieznajomych, siła rodzinnej miłości, każdy rozdział bardziej ekscytujący niż poprzedni. Wydarzenia są wzruszające, łagodne, gwałtowne, tragiczne i ekstremalne — a wszystko to idealnie wpisuje się w dziką naturę wyspy, na której rozgrywa się akcja.


Bez dwóch zdań Charlotte McConaghy jest teraz moją ulubioną autorką. To, co czyni tę powieść tak niezwykłą, to jej umiejętność płynnego łączenia intymności z epickością. Obrazy, które maluje, napięcie, które buduje… cudo. Opisy wyspy, morza i zwierząt są szczegółowe, magiczne, a momentami wręcz niesamowite. Poryczałem się na końcu jak bóbr.

To poruszająca opowieść o rodzinie, która wykorzystuje wszystkie swoje siły, by ocalić to, co dla niej najcenniejsze. Zaskoczyła mnie, wzruszyła, zachwyciła… sprawiła, że czułem absolutnie wszystko. Doskonała książka. 5/5.

[Współpraca recenzencka z @wydawnictwofilia].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz