niedziela, 7 grudnia 2025

Recenzja książki „Slewfoot. Opowieść o wiedźmie” – Gerald Brom

 Nie bój się diabła, którego znasz. Bój się tego, który zna ciebie.”

Jestem zdumiony tym, jak pod koniec moich ostatnich dwóch czytelniczych miesięcy w 2025 roku trafiłem na kolejną solidną lekturę. To była moja pierwsza książka Broma i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że była doskonała.

Akcja powieści rozgrywa się w kolonialnej Nowej Anglii w 1666 roku, gdzie młoda wdowa Abitha, odrzucona przez surową purytańską społeczność, musi samotnie walczyć o przetrwanie. W mrocznych lasach Connecticut budzi się pradawna, demoniczna siła zwana Slewfoot, która staje się dla niej nie tylko zagrożeniem, ale też jedyną szansą na ocalenie.



Jeśli lubisz czarownice, książki o okultyzmie i pogaństwie, powieści krytykujące naturę zła”, zemstę, mroczne purytańskie społeczeństwa, feminizm i szarą moralność... pokochasz tę książkę.

Postacie są tak dopracowane, że nie sposób nie zaangażować się w ich życie. Brom ma naturalny talent do przekształcania najstraszniejszych i najbardziej bestialskich stworzeń w coś na tyle ludzkiego, by budzić współczucie. Abitha jest jedną z najlepszych kreacji literackich, jakie znam. Poszedłbym za nią w otchłań piekła z zamkniętymi oczami. Silna, zaradna, odważna, przebiegła, kreatywna, inteligentna i życzliwa.

Ciekawie śledziło się relację Abithy i Samsona. Od wyrazistych, złożonych bohaterów, przez ponurą i gęstą od grozy atmosferę, aż po kipiącą kobiecą furię wszystko zostało ciekawie napisane i przesiąknięte magią. Nawet niektóre postacie drugoplanowe wydały mi się wyjątkowo dobrze rozwinięte.

Według mnie Brom idealnie wyczuł czas na budowanie świata i rozwój postaci. Język jest prosty, lecz bardzo zgrabny. Strony same się przewracają. Cała narracja pozostaje konsekwentnie wciągająca, dobrze napisana i utrzymana w nieustannym napięciu.

Brom potrafi dosłownie pozwolić czytelnikowi zanurzyć się w swoich książkach i utrzymać go w napięciu aż do ostatniej strony. Robi to tak sprawnie, że nawet ewentualna powtarzalność językowa nie rzuca się w oczy.

Uwielbiałem dialogi, cięte uwagi, a same ilustracje Broma wyniosły tę przygodę na zupełnie inny poziom. Autor zachwycił mnie również opisami otoczenia. Są tak plastyczne, że czujesz się, jakbyś kręcił się po łące pełnej kwiatów, chłonął słońce i obserwował piękno natury.

W książce pojawia się tematyka ekstremizmu religijnego, brutalnej przemocy, tortur, krwi, śmierci, żałoby, rasizmu wobec rdzennej ludności, przymusowych małżeństw oraz krzywdzenia zarówno ludzi, jak i zwierząt. Dlatego warto się zastanowić nad jej przeczytaniem, bo jest… brutalnie.

Co tu dużo mówić, jestem oczarowany twórczością Broma już po jednym dziele. Estetyka, body horror, narracja i postacie były absolutnie wyjątkowe. To mrożąca krew w żyłach opowieść o czarach, religii i diabelstwie, która porwie czytelników i bez wahania przeciągnie ich na mroczną stronę mocy.

To jest książka, o której chce się zapomnieć tylko po to, żeby po jakimś czasie móc przeczytać ją od nowa. Ode mnie 4.5/5.

I przede wszystkim - good for her.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz