czwartek, 13 listopada 2025

Recenzja - „Co żeruje nocą" T. Kingfisher

 Po wydarzeniach w posiadłości Usherów Alex Easton marzy jedynie o odpoczynku i rutynie. Jednak na prośbę Angusa i pani Potter wyrusza do rodzinnego domu w Gallacji – miejsca ukrytego wśród mrocznych, wilgotnych lasów.

W „Co żeruje nocą” niebezpieczeństwo pojawia się za sprawą stworzenia, które rzekomo przychodzi w nocy, siada ludziom na klatce piersiowej i kradnie im oddech. Mowa tu o legendzie pochodzącej z tradycji rumuńskiej – o rodzaju wampira zwanego moroi.

Oprócz poczucia humoru, które nadal rozjaśnia całą grozę, fani gotyckich klimatów będą czuć się jak w domu: panuje tu mrok i gęsty klimat, który tworzy niezwykle przytulny, cozy horror w najlepszym wydaniu. Jako ogromny geek horrorowy – ogromnie to cenię. 🖤 Trzeba jednak przyznać, że nie było tu tak mocnych scen jak w pierwszej części – brakowało mi nieco intensywności.

Ta część sprawia wrażenie mrocznej baśni. Horrorowość nie jest zbyt nachalna ani przesadnie straszna, ale przez cały czas utrzymuje się poczucie zagrożenia. Postacie są wyjątkowe i świadczą o zdolnościach Kingfisher do nadania głębi nawet kilku bohaterom, mimo że mamy do dyspozycji zaledwie 200 stron.

Nie trzeba czytać pierwszego tomu, aby zrozumieć wydarzenia z drugiego, jednak można odnieść wrażenie, że odbiera to nieco uroku śledzeniu ewolucji bohaterów na przestrzeni kilku historii.

Nie brakuje tu tajemnicy, która charakteryzowała pierwszą książkę. Tym razem jednak nacisk położony jest bardziej na postacie i kreację świata – charakterystycznego dla Gallacji. Kingfisher potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika intrygującą zagadką, choć sama tajemnica jest raczej przynętą niż celem – jej rozwiązanie okazuje się zazwyczaj dość proste.

Czy bohaterowie przetrwają kolejną noc, która ich czeka? Jestem nowym fanem Kingfisher i z niecierpliwością czekam na kolejne jej książki. To przyzwoita kontynuacja. Ocena: 4/5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz