sobota, 8 listopada 2025

Recenzja - „Żarłok” A.K. Blakemore

„Wszystko jest doskonałe i pyszne”.

Pisarka stara się rzucić światło w przeszłość; a dokładniej przenosi nas do Francji przełomu XVIII i XIX wieku. Bohaterem jest Tarare. Czym się wyróżnia? Jako chłopiec żyjący w skrajnej nędzy pewnego dnia odczuwa niekontrolowany głód. Nienasycony, bezgraniczny, potworny apetyt, który zaczyna go prześladować.

Głód, który nigdy go nie opuści i będzie towarzyszył mu do końca życia.

Opowieść jest dziwna, sugestywna, brutalna, niepokojąca i lirycznie skomponowana. Fabularna logika ustępuje miejsca emocjonalnej i dekadenckiej symbolice. Mimo krwi, mamy tu bogactwo spostrzeżeń i wspaniałe słownictwo, które potrafi przygnieść czytelnika i wywołać głębokie emocje. To jedna z tych historii, która skupia się na uczuciach, wrażeniach i budowaniu konkretnej atmosfery — tutaj daję 5/5 gwiazdek.

Byłem urzeczony jakością poprowadzonej narracji i umiejętnością autorki, która ożywiła tak „potworną” postać, nie uciekając przy tym w sensację. Autorka sięga po tę legendarną osobowość, by stworzyć własną, literacką interpretację jego losów — bardziej symboliczną niż faktograficzną.

Tarare to postać niejednoznaczna i niepokojąca. Mamy tutaj wiele kontrastów i ciągłe balansowanie pomiędzy ofiarą a katem, pięknem a wstrętem. Powieść jest jednocześnie czuła i odpychająca, a historia mężczyzny trudna, pełna przemocy, nieporozumień i samotności. To dogłębne spojrzenie w przeszłość, ale z dużą dozą wrażliwości i refleksji politycznej (czym byłem szczerze zaskoczony i co przyjąłem jako ogromny plus, wzbogacający moje czytelnicze doświadczenie), szczególnie w kontekście ukazania wielkiego zamętu towarzyszącego rewolucji francuskiej.

Motywy braku wolności, fatum, nierówności społecznych — to wszystko wybrzmiewa w trakcie czytania.

Pisarka mistrzowsko rekonstruuje tę przypowieść o poniżeniu, przedstawiając bohatera, który jest jednocześnie odrażający i tragicznie ludzki. Pomimo mocnej tematyki i często wulgarnych opisów, proza pozostaje elegancka i opanowana.

Stopniowo uświadamiamy sobie, że niewinność może zostać skażona i na zawsze odmieniona przez przemoc. Z czasem Tarare przestaje być tylko postacią… staje się symbolem wielu ludzkich tragedii — uosobieniem ubóstwa, żądzy, wojny i traumy.

Najbardziej bolało mnie to, że nigdy nie pozwolono mu po prostu istnieć jako on sam. Był narzędziem w rękach innych, wykorzystywanym dla ich zysku. Jego niepohamowany głód był tylko jednym z wielu aspektów życia, nad którymi nie miał żadnej władzy. Był prześladowany za swoją śmiałość — za to, że „pragnął więcej”.

Niesamowita powieść, która zostanie ze mną na długo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz