środa, 5 listopada 2025

Recenzja - „Nie ta córka” Dandy Smith

 To książka opowiadająca o dwóch siostrach – trzynastoletniej Olivii i dziesięcioletniej Caitlin. Gdy dziewczynki zostają same w domu, tajemniczy porywacz w masce wkrada się tylnymi drzwiami i zabiera Olivię sprzed jej łóżka. Po powrocie rodziców starsza z sióstr znika bez śladu, a Caitlin zostaje sama – w szoku i z ogromnym poczuciem winy.

Szesnaście lat później Caitlin pracuje jako nauczycielka, jest zaręczona, ale większość życia podporządkowała marzeniu rodziny o odnalezieniu Olivii. Zrezygnowała z własnych planów, próbując sprostać oczekiwaniom stawianym zaginionej siostrze. Niespodziewanie: Olivia wraca do domu.

Rodzice są przeszczęśliwi, jednak Caitlin szybko zauważa niepokojące rozbieżności. Kobieta, która twierdzi, że jest jej siostrą, nie pamięta ważnych dziecięcych szczegółów i zachowuje się w sposób chłodny, wyrachowany. To sprawia, że Caitlin zaczyna podejrzewać, że coś jest nie tak.

Powieść prowadzona jest z dwóch perspektyw kobiet – Elinor* i Caitlin. Ich historie rozwijają się niezależnie, w dwóch różnych miejscach i czasach, stopniowo splatając się i znajdując swoje finały dopiero pod koniec książki.

*Choć główna oś fabuły (zaginięcie i powrót Olivii oraz psychologiczny dramat Caitlin) – stanowi serce powieści, warto wspomnieć, że drugi, osobny wątek narracyjny Elinor - budzi spore kontrowersje. Mamy tutaj motywy w stylu książki „Kwiatów na poddaszu” – TW: dzieci wychowywane w izolacji, kontrola nad ciałem, tajemnicze rytuały oraz kazirodcze napięcie i całkowity brak kontaktu ze światem zewnętrznym.

To była dobra książka, która trzymała mnie w napięciu do samego końca. Historia uwypukla nie tylko tajemnicę niepewnej tożsamości, ale też kruchość relacji rodzinnych, ukryte napięcia i rany pozostawione przez dawne traumy. Powieść jest dynamiczna, z wciągającą narracją i licznymi zwrotami akcji. Perspektywa Caitlin trzymała mnie w niepewności, czy rzeczywiście można jej ufać, czy może jest niewiarygodną narratorką. To powieść przesiąknięta przytłaczającym poczuciem samotności – takim, które odbija się echem przez pokolenia, narastając i przekształcając się w obliczu braku prawdy i więzi.

Postacie są wielowarstwowe, na przemian urocze i niepokojąco niespójne, co wstrząsa czytelnikiem i sprawia, że trudno się oderwać. Ta emocjonalna intensywność momentami przypomina dramat rodem z opery mydlanej, ale w tym właśnie tkwi siła książki – w umiejętnym balansowaniu między realizmem emocji a literackim przerysowaniem, które potęguje napięcie.

Kiedy jednak ujawniono przełomowy moment i w końcu udało mi się zrozumieć, jak te dwie historie się ze sobą łączą, okazało się to pospieszne i – moim zdaniem – nieco nierealistyczne. Mimo to powieść pozostaje dobrą i angażującą lekturą.

Krótko mówiąc, „Nie ta córka” to przyzwoity thriller psychologiczny. Nie rewolucjonizuje gatunku, ale potrafi utrzymać czytelnika w napięciu, dostarczyć adrenaliny i wciągającej akcji. To podróż pełna desperacji, poszukiwania prawdy i potrzeby jej zrozumienia – nieustannego pragnienia odpowiedzi.

Polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią mroczne rodzinne sekrety, nieoczywistych bohaterów i historię, w której nic nie jest takie, jak się wydaje. Mocne 4/5 ode mnie – warta przeczytania.

Materiał powstał we współpracy reklamowej z @czwartastrona @czwartastronakryminalu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz