Jestem zdumiony tym, jak pod koniec moich
ostatnich dwóch czytelniczych miesięcy w 2025 roku trafiłem na
kolejną solidną lekturę. To była moja pierwsza książka
Broma i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że była doskonała.
Akcja powieści rozgrywa się w kolonialnej Nowej Anglii w 1666 roku,
gdzie młoda wdowa Abitha, odrzucona przez surową purytańską społeczność, musi
samotnie walczyć o przetrwanie. W mrocznych lasach
Connecticut budzi się pradawna, demoniczna siła zwana
Slewfoot, która staje się dla niej nie tylko zagrożeniem,
ale też jedyną szansą na ocalenie.
Postacie są tak dopracowane, że nie
sposób nie zaangażować się w ich życie. Brom ma naturalny talent do przekształcania
najstraszniejszych i najbardziej bestialskich stworzeń w coś na tyle
ludzkiego, by budzić współczucie. Abitha jest jedną z
najlepszych kreacji literackich, jakie znam. Poszedłbym za
nią w otchłań piekła z zamkniętymi oczami. Silna, zaradna, odważna,
przebiegła, kreatywna, inteligentna i życzliwa.
Ciekawie śledziło się relację Abithy i Samsona. Od wyrazistych, złożonych
bohaterów, przez ponurą i gęstą od grozy atmosferę, aż po
kipiącą kobiecą furię wszystko zostało
ciekawie napisane i przesiąknięte magią. Nawet niektóre postacie drugoplanowe wydały mi się wyjątkowo
dobrze rozwinięte.
Według mnie Brom idealnie wyczuł czas
na budowanie świata i rozwój postaci. Język
jest prosty, lecz bardzo zgrabny. Strony same się przewracają. Cała narracja pozostaje konsekwentnie wciągająca,
dobrze napisana i utrzymana w nieustannym napięciu.
Brom potrafi dosłownie
pozwolić czytelnikowi zanurzyć się w
swoich książkach i utrzymać go w napięciu aż do ostatniej strony. Robi to tak sprawnie, że nawet
ewentualna powtarzalność językowa nie rzuca się w
oczy.
Uwielbiałem dialogi, cięte uwagi, a same ilustracje Broma wyniosły tę przygodę na zupełnie inny poziom. Autor zachwycił mnie również opisami otoczenia. Są tak plastyczne, że czujesz się, jakbyś kręcił się po łące pełnej kwiatów, chłonął słońce i obserwował piękno natury.
Co tu dużo mówić, jestem oczarowany twórczością Broma
już po jednym dziele. Estetyka, body horror,
narracja i postacie były absolutnie wyjątkowe.
To mrożąca krew w żyłach opowieść o czarach, religii i diabelstwie, która
porwie czytelników i bez wahania przeciągnie ich na mroczną stronę mocy.
To jest książka, o której chce się
zapomnieć tylko po to, żeby po jakimś czasie móc przeczytać ją od
nowa. Ode
mnie 4.5/5.
I przede wszystkim - good for her.