niedziela, 4 października 2026

[Recenzja książki „Carrie” – Stephen King]

    Akcja „Carrie” rozgrywa się w małym, spokojnym miasteczku Chamberlain w stanie Maine. Główną bohaterką jest Carrie White, samotna licealistka wychowywana przez matkę Margaret w domu pełnym przemocy i religijnego fanatyzmu. Dziewczyna ma jednak pewien niezwykły dar, o którym nie wiedzą ani jej matka, ani rówieśnicy. Jest nim telekineza.

    „Carrie” to debiutancka powieść Stephena Kinga z 1974 roku. To właśnie ta książka przyniosła mu rozgłos i zapoczątkowała jego wielką karierę literacką. Można ją oceniać różnie, ale trudno zaprzeczyć, że wielu autorów chciałoby zadebiutować powieścią o takim poziomie i znaczeniu. „Carrie” wydaje się dziś bardziej prorocza niż archaiczna.

    Najbardziej przerażające są relacje między ludźmi i to, jak potrafią traktować drugiego człowieka. King bierze typowe dla okresu szkolnego doświadczenia, takie jak samotność, odrzucenie i prześladowanie, a następnie doprowadza je do skrajności. Carrie nie jest jednak tylko ofiarą swoich rówieśników. Jej matka kontroluje ją, izoluje od innych i praktycznie nie pozwala jej normalnie dorastać. Bohaterka jest tak odcięta od podstawowej wiedzy o świecie, że nie wie nawet, czym jest miesiączka.

    Tym bardziej porusza moment, kiedy dziewczyna pojawia się na balu, który staje się kulminacyjnym punktem historii. Widać w niej wtedy emocje, których wcześniej prawie nie miała okazji pokazać. Jest nieśmiała, niepewna siebie, ale jednocześnie naprawdę szczęśliwa. Przez chwilę można uwierzyć, że może w końcu wydarzyć się coś dobrego.

    Podobał mi się sposób, w jaki King napisał tę opowieść. Oprócz tradycyjnej narracji wykorzystuje różne zabiegi epistemologiczne, dzięki którym poznajemy wydarzenia z kilku perspektyw. Pojawiają się tu między innymi artykuły, raporty, wywiady czy inne dokumenty związane z Carrie i tragedią w Chamberlain.

    Jako horror, ale też po prostu jako powieść, „Carrie” jest naprawdę dobrą lekturą. Książka ma niewiele ponad 200 stron, a mimo to Kingowi udało się zmieścić w niej bardzo dużo. To tragiczna historia wrażliwej i głęboko skrzywdzonej dziewczyny, która przez lata była poniżana i tłamszona. W końcu nie jest już w stanie tego wszystkiego wytrzymać. A kiedy dodatkowo ma zdolności telekinetyczne, zdecydowanie nie chciałbyś znaleźć się na drodze jej gniewu.

    7 października na Amazon prime pojawi się serial „Carrie” w reżyserii Mike’a Flanagana, twórcy między innymi wspaniałego „Nawiedzonego domu na wzgórzu”. Jestem bardzo ciekawy, jak podejdzie do tej historii i co z niej wyciągnie. Mam nadzieję, że czeka nas naprawdę interesująca ekranizacja.

                
[Materiał powstał we współpracy recenzenckiej z @proszynski_wydawnictwo].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz