wtorek, 6 stycznia 2026

Recenzja książki „Gwiazdy w łańcuchach” – Nana Kwame Adjei-Brenyah


„Gwiazdy w łańcuchach” to dystopijna powieść, w której więźniowie (skazani na co najmniej 25 lat więzienia lub na egzekucję) mogą zamienić wyrok na udział w trzyletnim brutalnym programie walk transmitowanych w telewizji. Te widowiska łączą elementy reality show z brutalnymi, gladiatorskimi pojedynkami, w których skazani przelewają krew ku uciesze wiwatującej publiczności. Program powstał w wyniku tzw. Krwawego Dekretu Bobby’ego, który daje uczestnikom możliwość złagodzenia lub nawet pełnego ułaskawienia po zakończeniu udziału w programie.

Jest to nadzwyczajnie emocjonalna i szokująca powieść o prywatnym systemie więziennym w dystopijnych Stanach Zjednoczonych, zmuszająca czytelnika do doświadczenia okrucieństw, nawet jako czytelnik stojący „po drugiej stronie” historii. Czy my tak samo czerpiemy przyjemność jak widzowie tego reality show?

Książka opowiedziana jest z wielu perspektyw (chociaż cztery z nich stanowią główną część powieści), a każda jest wyjątkowa i autentyczna w swoim głosie. Nie wiem, jak autorowi udaje się tak szybko przyciągnąć do siebie czytelnika. Jest przystępna, ale wymagająca; każe dostrzegać piękno języka.

Książka porusza temat systemowego rasizmu, przemocy sprzedawanej jako „zabawa” i granicy między przeżyciem a moralnością.

„Gwiazdy w łańcuchach” pokazuje brutalną rzeczywistość więzień i coraz bardziej wyrafinowane systemy, które zastępują prawdziwe wybaczenie i proces resocjalizacji. Autor konsekwentnie korzysta z przypisów (jednocześnie  łamiące czwartą ścianę) by powieść osadzić w realiach naszego świata, przypominając czytelnikowi, że przemoc i okrucieństwa opisane w książce wcale nie są tak nierealne, jak mogłoby się wydawać.

Nie jestem pewien, czy zakończenie przypadło mi do gustu, choć rzeczywiście trudno tu wszystko „ładnie domknąć”. Ogólnie jednak to bardzo udana historia! Sama centralna koncepcja pozostanie jednak ze mną na bardzo długo. Z łatwością widzę też tę historię jako filmową adaptację. Zdecydowanie polecam! 4/5.

Ta powieść ma ogromne serce i siłę oddziaływania. Nie mogę się doczekać, co Adjei-Brenyah napisze dalej. Dajmy mu czas i przestrzeń, a jestem pewien, że znów nas wszystkich zachwyci.

 [Materiał powstał we współpracy recenzenckiej z @fabrykaslow].